Urodził się w 1926 r. w Pułtusku jako pierwsze dziecko Natalii i Stanisława.
Całe swoje świadome życie spędził w Warszawie. Najpierw na Pradze, a od roku 1953 - na Grochowie.
Podczas II wojny światowej, gdy jego ojciec przebywał w obozie jenieckim, musiał gwałtownie dorosnąć i podjąć pracę zarobkową by pomóc matce w utrzymaniu domu, w tym dwóch młodszych sióstr. Równolegle do pracy kontynuował naukę na tajnych kompletach. W tak trudnych warunkach zdał
maturę w Liceum im. Tadeusza Czackiego.
Jako kilkunastoletni chłopak ciężko pracował fizycznie. Zajmował się ręcznym cięciem blachy. Po tym okresie pozostał mu ,,żelazny" uścisk dłoni, który w zestawieniu z drobną budową ciała, szokował wielu ludzi.
Po wojnie najpierw podjął pracę w małej, wiejskiej szkole gdzie dorosłych ludzi uczył czytania i pisania, a później wznowił naukę i ukończył studia na Wydziale Łączności Politechniki Warszawskiej.
Pracę zawodową rozpoczął w fabryce aparatów rentgenowskich, a następnie, przez ponad 30 lat (aż do odejścia na emeryturę), pracował w Instytucie Badań Jądrowych.
Całe swe zawodowe życie poświęcił ochronie przed promieniowaniem. Tymi samymi zagadnieniami zajmował się w swej pracy społecznej aktywnie działając w Polskim Towarzystwie Fizyki Medycznej, przez wiele lat pełniąc funkcję członka Zarządu Głównego, a szczególnie w Sekcji Ochrony przed Promieniowaniem, której przez lata przewodniczył.
Jego niewątpliwą i powszechnie uznawaną zasługą jest znaczący rozwój badań oraz aktualny stan ochrony radiologicznej zarówno w Polsce jak i w wielu innych krajach.
Wyrazem uznania Jego zasług na tym polu było przyznanie Mu w bieżącym roku tytułu Honorowego Członka Polskiego Towarzystwa Fizyki Medycznej.
To wszystko brzmi bardzo podniośle, ale i bardzo oficjalnie.
A jaki był na co dzień?
Tadeusz był bardzo skromnym, cichym i pracowitym człowiekiem. Zawsze ,,głodnym" wiedzy. Samodzielnie nauczył się wielu obcych języków. Biegle władał językiem angielskim, rosyjskim, niemieckim i francuskim, a porozumieć się umiał także w wielu innych językach.
Oczywiście wykorzystywał tę umiejętność do pogłębiania swej wiedzy zawodowej, a w domu także zawsze pomagał w nauce obcych języków i córkom, i wnukom.
Zawsze był otwarty na dobre wykorzystywanie nowych technologii. Po to by na bieżąco utrzymywać kontakt (nie tylko "zawodowy") z kolegami z całego świata, mając już prawie 80 lat, zaczął posługiwać się komputerem osobistym i nauczył się używania poczty elektronicznej i internetu.
Jego ogromna kultura osobista przejawiała się w tym, jak bardzo dbał o to by nikt przy nim nie został postawiony w niezręcznej sytuacji. I to mimo tego, że zawsze ludziom którzy go otaczali stawiał bardzo wysokie wymagania. Ale najwięcej wymagał od samego siebie. I było to zawsze po to by wiele móc zrobić dla ludzi. Dlatego cieszył się ogromnym szacunkiem i dla bardzo wielu był wzorem i autorytetem.
Mimo tak wielu zajęć umiał jeszcze znaleźć czas i miał dość siły by społecznie działać we Wspólnocie Mieszkaniowej, której przez czas jakiś przewodniczył.
Taki był. Całe życie bardziej niż o siebie dbał i troszczył się o innych. Dla najbliższych zawsze był troskliwym i kochającym (ale i kochanym) synem, mężem i bratem, ojcem, dziadkiem i pradziadkiem. Codziennie serdecznie interesował się, a gdy zachodziła taka potrzeba, skutecznie pomagał we wszelkich problemach swoich bliskich.
Pozostawił po sobie niezacieralny obraz w sercach żony i siostry, córek, zięciów, wnuków i prawnuczek oraz przyjaciół i znajomych.
Cześć Jego Pamięci