Wiktor Roman
"[...] jako ochotnik wszedł do wojska w roku 1806 i zaraz znajdował się przy zdobyciu Stolpen, a przy oblężeniu Gdańska mocno został ranny. W r. 1807 jako prosty żołnierz zamieszczony w tworzącym się wówczas pułku lekkokonnej gwardii (chevaux legers lanciers) i zarazem z tym pułkiem , podniesionym później przez cesarza Napoleona I do godności starej gwardii, poszedł do Hiszpanii. Na tej pięknej i cudownej ziemi Roman niezwyczajne wiódł życie, bo złożone na przemian z bitew krwawych, utarczek z gerylasami, przeplatane miłostkami pięknych Hiszpanek o ognistym spojrzeniu, a ostrym sztylecie, o namiętnym uczuciu, a zabójczej truciźnie. [...]
W dniu 30 listopada 1808 r. stanął pułk Romana pod pamiętnym wąwozem Somosierra. Cesarz Napoleon postanowił go zdobyć i przebyć i w tym celu przeznaczył ułanów polskich. Wiadomo z dziejów, czym był wąwóz Somosierra, najeżony bateriami i osadzony strzelcami. Roman, wówczas wachmistrz pierwszego plutonu, pod wodzą dzielnych oficerów szedł na czele swojego oddziału. Ale strzały kartaczowe i ręcznej broni przerzedzają szeregi szwoleżerów, oficerowie idący na czele padają i nagle wachmistrz Roman, po zdobyciu kilku baterii, został chwilowo najstarszym w całym szarżującym oddziale i objął dowództwo. Zdobyto wąwóz, Roman padł ostatni, ranny kartaczem w biodro i dostawszy w brzuch kulę. Został za to podporucznikiem [...]".
"[...] walczył jeszcze w bitwach pod Znaim, pod Wilkomierzem, Połockiem, Smoleńskiem, Możajskiem, pod Podolskiem, gdzie znowu był ranny lancą w czoło, głowę i rękę, pod Jarosławiem, i Kraśnem, pod Dreznem, Peterswald, Lipskiem, Frejburgiem, Hanau, i Moguncją; W Holandii pod Oxtraten i Breda; pod Chateau-Brienne dwa razy, Soison, Mont-Mirail, Cahateau-Thierry, Champ-au-Bert, Gine, Montereau, Reims, Beri-au-Beu, Craon, Laon, Arcis sur Aube i St. Dizier".
"[...] chwilę po przerwanej bitwie, widząc przyjaciela swego Brodzkiego wziętego do niewoli i uprowadzonego przez dwudziestu nieprzyjaciół, sam jeden, jak był, rzucił się na nich i odurzony nagłością napadu odbił jeńca, a trzymając ich w odwodzie pałaszem, wypuściwszy nogę ze strzemienia i podając lewą rękę oswobodzonemu, zawołał, aby siadł za nim na konia; lecz ten z pośpiechu, zamiast za rękę, schwycił za cugle i tym sposobem odwrócił konia do nieprzyjaciół. Ci umieli z tego wypadku korzystać: dźgając raz po raz lancami w ułańską czapkę Romana, przycisnęli mu głowę do łba końskiego i tak go osaczyli, że już nie mogąc ostrzem, gifesem pałasza opędzał się od nich. Na szczęście łuska podpinająca czapkę pękła, a Roman mając swobodną głowę i obaczywszy, że Brodzki już uszedł, pałaszem się wyrąbał z tej zgrai, wziąść się nie dał i szczęśliwie powrócił do swoich, jakkolwiek z mocno ranionym czołem, pokaleczoną głową, przebitą ręką i kilku ranami w ciele od lanc nieprzyjacielskich. W czasie chwilowego zawieszenia broni, dowodząc wyższości lancy nad pałaszem, założył się z czterema oficerami jazdy nieprzyjacielskiej, że on sam jeden, uzbrojony tylko lancą z chorągiewką, ich czterech razem uzbrojonych w pałasze pobije. Wygrał zakład i za to z każdym z osobna musiał się pojedynkować według ówczesnego zwyczaju na pałasze, a wyszedł z tych turniejów z chwałą i zwycięsko.
Towarzysze broni Romana opowiadali, jak wysłany na rekonesans w kilkadziesiąt koni do niewielkiego, ale mocno obwarowanego miasta (nie pomnę jego nazwiska), źle strzeżonym przejściem dostał się wewnątrz, a wziąwszy dowódcę załogi w niewolę, sam garnizon z kilkuset ludzi złożony rozbroił i zamknął; a wysławszy wiadomość do armii o tym, co się stało, osobiście w bramach zdobytego przez siebie miasta cesarza Napoleona przyjmował. Wiecież, jaką za to otrzymał nagrodę? Oto klepiąc go po ramieniu Napoleon wyrzekł: 'Tu cię poznaję, ostatni dowódco szarży na Somosierra.
Roman awansował 17 lutego 1811 r. na porucznika, 6 kwietnia tegoż roku na kapitana w 2 pułku ułanów nadwiślańskich, 26 czerwca 1812 r. wrócił w stopniu porucznika do 1 pułku szwoleżerów, w którym 13 sierpnia 1813 r. awansował na kapitana. W 1814 r. wrócił do kraju w stopniu starszego kapitana starej gwardii, ' z krzyżem Legii Honorowej i krzyżem złotym (Ordre de la reunion), obdarowany tytułem i donacją na kanale du Loing' [...]".
"W wojsku Królestwa Polskiego Roman dosłużył się stopnia podpułkownika strzelców konnych gwardii, a w 1825 r. z powodu słabego zdrowia został w stopniu pułkownika z prawem noszenia munduru przeniesiony do biur Komisji Rządowej Wojny".
źródło:
S. Szenic, Cmentarz Powązkowski 1790-1850 zmarli i ich rodziny, Warszawa 1979.